SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 217/365 – WOŁANIE PEŁNE WIARY – (Mt 15,21-28)
WOŁANIE PEŁNE WIARY
Wielka burza zniszczyła pola jednej z wiosek. Ludzie stracili nadzieję. Pewna wdowa, która na utrzymaniu miała gromadkę dzieci wyruszyła na pole znalazła kilka ziaren pszenicy.
– To nic nie da – mówili sąsiedzi.
Ona jednak zasiała je i powiedziała:
– Bóg potrafi obudzić życie nawet tam, gdzie widzimy tylko pustkę.
Po czasie z małych ziaren wyrosły piękne kłosy, a mieszkańcy znów uwierzyli, że nadejdzie lepszy czas.
Z Ewangelii: Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.
Są chwile, kiedy serce jest pełne troski, kiedy martwimy się o tych, których kochamy, i czujemy bezsilność wobec problemów, których sam nie potrafimy rozwiązać. Wtedy pozostaje nam tylko jedno – przyjść do Jezusa i wołać tak, jak kobieta kananejska: „Panie, dopomóż mi!” Nie zawsze otrzymujemy odpowiedź w takiej chwili i w taki sposób, jak oczekujemy. Ale wiara, która wytrwa, nigdy nie pozostaje bezowocna.
Jezu, gdy brakuje mi sił i odpowiedzi, naucz mnie wytrwale ufać.
Fot: Domenico Bandiera
